Naukowcy są coraz bliżsi ustalenia sposobu, w jaki choroba wściekłych krów, czyli BSE, rozprzestrzenia się w organizmie i prowadzi do śmierci komórek nerwowych. Pisze o tym w najnowszym numerze tygodnik "Science". Opublikowane wyniki wciąż nie wyjaśniają jednak, jak dochodzi do zarażenia człowieka po zjedzeniu mięsa chorego zwierzęcia.

Wiadomo natomiast, że priony – białka o zmienionym, patologicznym kształcie, które są źródłem choroby działają tak, jak łyżka dziegciu w beczce miodu. Jeśli układ odpornościowy organizmu nie zauważy ich w porę i nie zniszczy, to doprowadzą one do chorobowych zmian kształtu kolejnych białek.

Liczba prionów w komórce rośnie tak, że dochodzi do zaburzenia przemiany materii i w końcu komórka ginie. Priony wydostają się na zewnątrz i atakują kolejne komórki, np. układu nerwowego. Wiadomo, że skłonność do zapadnięcia na związane z tym choroby, w tym chorobę Creutzfelda-Jakoba, rośnie z wiekiem, w miarę, jak słabnie nasz układ immunologiczny.

Predyspozycje genetyczne decydują o tym, kto może po zjedzeniu zakażonej wołowiny zarazić się chorobą szalonych krów – twierdzą naukowcy. Ich zdaniem ponad połowa z nas nie musi się obawiać zarażenia śmiertelną choroba Creutzfeldta–Jacoba. czytaj więcej

Jedna z hipotez, dotyczących samego sposobu zarażania się, mówi, że być może priony nie ulęgają strawieniu w samym układzie pokarmowym, a do przedostania się do układu limfatycznego, a potem nerwowego wykorzystują same komórki układu odpornościowego. Czy to prawda, czy też nie – powinny wyjaśnić dalsze badania.

KRÓTKA HISTORIA BSE

Foto: Archiwum RMF

05:50