Do incydentu tego doszło podczas spaceru. Obie kobiety znają się od wielu lat. Jedna wręczyła drugiej smycz do ręki, by wejść do kafejki i kupić kawę. Trzyletni owczarek alzacki o imieniu Lili pociągnął za smycz z taką siłą, że trzymająca go kobieta złamała rękę i biodro.
Poszkodowana pozwała swą przyjaciółkę do sądu, a ten przyznał jej wysokie odszkodowanie. Uznał, że właścicielka psa nie zachowała ostrożności, wiedząc jak bardzo jest on pobudliwy. Właścicielka będzie musiała też pokryć koszy rozprawy sądowej. To również niebagatelna suma, w granicach 100 tys. funtów.
Obrońcy sugerowali, że kobieta mogła odmówić opieki nad psem i nie przyjmować smyczy. Oskarżyciel twierdził natomiast, że została ona wręczona tak szybko, że kobieta nie miała okazji zareagować. Sekundę później leżała na ziemi okaleczona. Wątpliwe, by wieloletnia przyjaźń przetrwała taki obrót sprawy.
(mpw)