Modliłem się o trochę pieniędzy, ale nie aż o tyle - mówił 55-letni mężczyzna, do niedawna bezdomny, w rozmowie z prywatną telewizją RTL Klub. Chciałem jedynie mieć normalne życie, nic więcej - dodał.
Andraschek opowiadał, że we wrześniu 2013 roku na kupon wydał w kolekturze na dworcu w Gyoer swoje ostatnie pieniądze; nie wiedział nawet, ile liczb należy wytypować. Następnego dnia okazało się, że los był szczęśliwy.
Od tego czasu kupił dom dla siebie i żony, a także osobne mieszkanie dla trojga dzieci; nie odmówił także pomocy innym członkom rodziny. Wśród wydatków luksusowych Węgier wymienił zakup telewizora z płaskim ekranem.
Planuję jeszcze dwie rzeczy: odwiedzić brata, który mieszka w Kanadzie, i założyć fundację, która niosłaby pomoc alkoholikom - powiedział.
Andraschek, który sam zmagał się z alkoholizmem, nie pije od pięciu lat. W tym miesiącu znaczną część wygranej przekazał na schronisko dla bezdomnych.
(jad)