Kleszcze są groźne nie tylko w lasach. Przyrodnicy podkreślają, że te pajęczaki czyhają na nas też w parkach, czy na przydomowych trawnikach. Ważne, abyśmy po każdym spacerze sprawdzali swoje ciało ponieważ późno wykryta borelioza jest trudniejsza do wyleczenia i może być już neuroboreliozą. Po prostu wybrałem się na grzyby do lasu. Po kilku dniach pojawił się na plecach rumień. Nie wiedziałem co to jest, ignorowałem go przez miesiąc, myśląc, że jest to jakieś uczulenie. Zanim poszedłem do lekarza ręce zaczęły mi drętwieć, gorączka, kręciło mi się w głowie, byłem osłabiony - powiedział naszemu reporterowi Adam Fokow z Olsztyna.
PLAGA KLESZCZY W LASACH. PRZECZYTAJ WIĘCEJ
Nie wszyscy jednak mają widoczne objawy ugryzienia przez kleszcza. U mnie nie było rumienia. Pojawiło się tylko przemęczenie. Lekarze długo mieli problem ze zdiagnozowaniem choroby. Mówili, że to zły tryb życia albo przemęczenie. Wyniki były niewyraźne, ale okazało się, że to już tak zadawniona choroba, że przeszło na neuroboreliozę, co jest groźniejsze jeżeli chodzi o powikłania. Leczenie antybiotykami trwało kilka tygodni - powiedział Piotr Gajewski, który również został zarażony przez kleszcza.
Każdy rumień powyżej 3-5 centymetrów powinien zmusić nas do wizyty u lekarza. Również gorączka, bóle głowy, czy zaburzenia rytmu serca powinny nas zaniepokoić - powiedziała naszemu reporterowi Marzena Kulis, specjalistka chorób zakaźnych szpitala wojewódzkiego w Olsztynie.
Dlaczego kleszcze nas atakują? To jeden z warunków, żeby te pajęczaki mogły przeżyć. Raz w roku samica kleszcza musi napić się ciepłej krwi kręgowców, po to, żeby złożyć tysiące jaj. Kleszcze przyciąga ciepło. Wkręcają się głównie w miejsca w pobliżu tętniczek.