Zdaniem policjantów właściciel kantoru był śledzony od momentu wyjścia z pracy. Przestępcy wiedzieli, że ma przy sobie pieniądze, a także jaką trasą pojedzie do domu.
Przez kilka kilometrów jechali za nim na motorze. Na miejsce ataku wybrali zwężony odcinek drogi między miejscowościami Szarów a Targowisko, z którego nie można było skręcić w bok. Wtedy zrównali się z samochodem i oddali strzały do kierowcy.
Jeden z pocisków trafił mężczyznę w ramię. 41-latek zachował jednak zimną krew. Przyspieszył i uciekł bandytom. Nic poważnego mu się nie stało.
(MRod)