Śledczy sprawdzali m.in, czy Krzysztof Rutkowski nie utrudniał śledztwa przez wprowadzenie w błąd funkcjonariuszy. Istniało również podejrzenie, że ktoś z policji współpracował z byłym detektywem i przekazywał mu informacje.
Półroczna Magda zaginęła 24 stycznia. Początkowo jej matka utrzymywała, że dziewczynka została porwana. W sprawę zaangażował się Krzysztof Rutkowski. Nagrał swoją rozmowę z kobietą, podczas której wyznała mu, że dziecko zginęło w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Katarzyna W. usłyszała zarzut zabójstwa Madzi.
Na kolejnych konferencjach prasowych Rutkowski oskarżał policję o nieudolność. Funkcjonariusze podkreślali z kolei, że żadna z informacji ujawnionych przez byłego detektywa nie była dla nich nowością. Policjanci przypominali, że od początku sprawy, brali pod uwagę wersję, że za zniknięciem dziecka mógł stać ktoś z rodziny.
Były detektyw jest oskarżony w innej sprawie. We wrześniu w sądzie w Warszawie ruszył jego proces w którym prokuratura zarzuciła mu m.in. bezprawne prowadzenie działalności detektywistycznej w latach 2004-2006. Śledczy w akcie oskarżenia wymienili ponad 200 umów "na konsultacje i doradztwo", zawartych za pośrednictwem biura doradczego.
Z kolei w marcu sąd w Katowicach w sprawie tzw. śląskiej mafii paliwowej w I instancji skazał 20 osób, w tym m.in. Rutkowskiego na 2,5 roku więzienia za pranie brudnych pieniędzy i powoływanie się na wpływy w instytucjach państwowych. Rutkowski ma też zwrócić Skarbowi Państwa 2,9 mln zł pochodzących z przestępstwa.