Do kabiny pilotów wchodziły postronne osoby, także podczas podejścia do lądowania. My mówiliśmy o generale Błasiku, natomiast ze stenogramów wynika, że mogło to być więcej osób - tłumaczy Lasek.
Kolejna sprawa, to fatalna komunikacja między członkami załogi m.in. jeśli chodzi o podawanie wskazań wysokościomierza. Ja pierwszy raz się spotkałem, żeby załoga się ze sobą sprzeczała. "Jakie trzysta, a może dwieście pięćdziesiąt, weź sobie przelicz". To są frazy z nowego stenogramu - podkreśla Lasek.
W południe premier Donald Tusk spotkał się z Jerzym Millerem byłym szefem MSWiA i przewodniczącym komisji ws. nowych słów w stenogramach odczytanych przez śledczych z krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych. Trwało ponad godzinę.
Już wcześniej premier deklarował, że nie widzi podstaw do tego, aby eksperci zebrali się ponownie.
Eksperci z Krakowa nie przypisali Andrzejowi Błasikowi ani jednej wypowiedzi w kokpicie tupolewa. Słowa, które według przedstawicieli komisji Millera miał wypowiedzieć generał, wypowiadają, według nowych ustaleń, członkowie załogi lub niezidentyfikowani rozmówcy.