Staramy się unikać w psychiatrii słowa "choroba". Uważam, że określenie "zaburzenie" jest mniej stygmatyzującym pojęciem, które stanowi sygnał dla nas, że należy diagnozować, pomagać, leczyć konkretną osobę, niezależnie od tego, czy ADHD nazwiemy chorobą, czy nie - podkreśla w rozmowie z RMF FM Kierownik Kliniki Psychiatrii Dorosłych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego prof. Marcin Wojnar.
Praktyka i obserwacje lekarskie pokazują, że ADHD częściej objawia się zaburzeniami uwagi niż nadaktywnością ruchową. Pełnoobjawowe ADHD zawiera oba te elementy. ADHD najczęściej kojarzymy z tym, że dziecko nie jest w stanie usiedzieć w miejscu, ciągle szuka nowych bodźców, biega w te i z powrotem, zarówno w szkole, jak i w domu. Radzimy rodzicom, którzy zauważają u dziecka takie objawy, by zgłosili się do psychologa. Wielu, nawet większość psychologów jest obecnie uzbrojonych w podstawowe narzędzia do diagnostyki ADHD, wielu z nich ma kompetencje. Są też oczywiście równolegle ośrodki specjalistyczne - dodaje.
ADHD u rodziców daje nieco inne objawy. Element nadpobudliwości u dorosłych jest na drugim planie. U dorosłych głównym komponentem ADHD są trudności z utrzymaniem uwagi i koncentracji. To utrudnia codzienne funkcjonowanie w gronie towarzyskim czy naukę na studiach. Nie chodzi tylko o zdolności intelektualne, lecz także o kontekst towarzyski. Są zespoły, które ograniczają się do zaburzeń uwagi i wtedy ta nadpobudliwość nie musi być obecna, wtedy najłatwiej jest to przeoczyć, zwłaszcza u dzieci - podkreśla prof. Wojnar.