- Bądź na bieżąco. Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.
Minister cyfryzacji i wicepremier Krzysztof Gawkowski komentował w Popołudniowej rozmowie w RFM FM decyzję prezydenta KarolaNawrockiego, który już po raz trzeci zawetował ustawę, mającą uregulować rynek kryptoaktywów w Polsce.
Zwrócił uwagę, że kolejny raz nie uwzględniono uwag Kancelarii Prezydenta. Patrzę na to z niedowierzaniem, bo prezydent wetując ustawę o kryptoaktywach, o rynku i regulacjach, de facto zezwala dalej na to, żeby przestępcy okradali Polki i Polaków, by rynek mógł dalej ciągnąć kasę od tych, którzy po prostu zostaną oszukani. I to jest też akt oskarżenia dla prezydenta, bo wetując tę ustawę, przyczynia się do tego, żeby kryć przestępców, ale sam kryje też tych, którzy być może są związani z PiS-em czy Konfederacją i po prostu na tym korzystali - powiedział Gawkowski.
Dodał, że prezydent tym ruchem dopuścił się "recydywy" w kryciu przestępców. Na pytanie prowadzącej Magdy Sakowskiej o powody decyzji prezydenta, wicepremier stwierdził wprost: Nie wiem.
Słyszałem urzędników pana prezydenta, którzy mówili, że regulacje są niezbędne, że oszukano tysiące ludzi, że mamy firmy, które też nie wiadomo, jak tutaj działają i że to wszystko nie mieści się w głowie. I to było dwa tygodnie temu. Dzisiaj znowu weto. Albo w tej sprawie są gdzieś blisko Pałacu (Prezydenckiego -red.) jakieś brudne ręce, które coś ukrywają, albo to jest wprost działanie pozwalające na to, żeby jakieś firmy tutaj zarabiały - stwierdził.
Zwrócił uwagę na liczbę zawetowanych ustaw przez prezydenta w pierwszym roku jego prezydentury.
Prezydent Nawrocki w ciągu dziesięciu miesięcy zawetował więcej ustaw niż prezydent Kwaśniewski w ciągu 10 lat. Czy to nie jest patologia? - wskazał, zapewniając jednocześnie, że trzecie już weto prezydenta w tej samej sprawie nie zniechęci rządu.
Dla mnie decyzja prezydenta ma charakter czysto polityczny. Długopis prezydenta stał się przeszkodą w rządzeniu, ale i niebezpieczeństwem dla Polek i Polaków. To nie jest prezydent, który niezależnie podejmował decyzje. To jest prezydent PiS-u, który podejmował dobrą decyzję dla PiS-u i Konfederacji. I teraz na pewno rząd nie odpuści. Nie będzie tak, że w Polsce przestępcy na rynku kryptoaktywów będą szaleli. Będą kolejne ustawy aż do skutku. Trzeba oświadczyć to prezydentowi: Jeżeli uważa, że będzie krył na rynku kryptoaktywów przestępców, to rząd będzie mu podstawiał tutaj nogę i zrobi wszystko, żeby Polska w tym obszarze była bezpieczna - podnosił na antenie radia.
Gawkowski był pytany także o przyjęcie przez Sejm RP ustawy o tzw. patostreamingu i karaniu za to ludzi, którzy w ten sposób funkcjonują w sieci. Prowadząca zapytała, czy prezydent podpiszę tę ustawę.
Słyszałem, że tak, ale (...) z panem prezydentem naprawdę nie wiem, jak będzie. Wiem jedno, jako minister cyfryzacji i ojciec trójki dzieci, patostreamy muszą się skończyć. Namawianie w internecie do samookaleczenia, przedstawianie filmików z okaleczania zwierząt, namawianie do samobójstw, prowadzenie hejtu i robienie wszystkiego, co może wpłynąć źle na młodego i starszego człowieka, to jest jakaś granica rozsądku - ocenił nasz rozmówca.
Podkreślił, że "to, co nie jest legalne w normalnym świecie, nie może być legalne w internecie". Wierzę, że prezydent podpisze (ustawę - red.) Ściganie nielegalnych treści szybko i bezwzględnie. Albo chronimy dzieci, starszych i młodszych, albo nie chronimy i mówimy: wolna amerykanka. Ja się na to nie zgadzam - zaznaczył.
Za przykład podał to, czego doświadczyła żona, a wcześniej także córka - wtedy jeszcze kandydata na prezydenta - Karola Nawrockiego. Trzeba to powiedzieć: Panie prezydencie, pana małżonka, pierwsza dama, w której obronie i pana dzieci występowałem osobiście, jak byli hejtowani, nie raz apelowali o to, że czas skończyć z hejtem w internecie. Nie może być tak, że pierwsza rodzina ma zapewnioną ochronę w internecie, a reszta polskich rodzin nie. Ja się na to nie zgadzam - stwierdził.
Krzysztof Gawkowski był również pytany o strategię cyfryzacji państwa. To jest naprawdę fundamentalny dokument. Jak rozpoczynałem pracę w urzędzie na cyfryzację wydawaliśmy w skali kraju kilka miliardów złotych. Dzisiaj to jest już ponad trzydzieści miliardów złotych, które wydajemy rocznie na cyfryzację, a te wydatki będą rosły - stwierdził, dodając, że rząd ma w planach m.in. budowę fabryk sztucznej inteligencji.
Będziemy korzystali z innowacji. Inwestujemy w startupy. W ciągu 5-10 lat ze sztucznej inteligencji będzie korzystała co druga polska firma. Dzisiaj to jest nieznaczny wskaźnik procentowy - dodał.
Doprecyzował, że "dzisiaj na rynku cyfrowym pracuje 850 tysięcy ludzi".
W 2035 roku ma pracować półtora miliona ludzi. Zapotrzebowanie będzie rosło - podsumował gość Popołudniowej rozmowy w RMF FM minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.