Wiceminister spraw zagranicznych Władysław Teofil Bartoszewski w Popołudniowej rozmowie w RMF FM był pytany o to, jak należy interpretować brak Wołodymyra Zełenskiego na trwającej konferencji gospodarczej w Gdańsku, która jest poświęcona odbudowie Ukrainy po wojnie.
Wiceszef MSZ o braku Zełenskiego na konferencji w Gdańsku: To nie ma nic do rzeczy
Obecność pana prezydenta (Ukrainy - red.) nie ma tutaj nic do rzeczy. Najważniejsze jest to, że tam przyjechało około pięciu tysięcy ludzi, z czego dwa tysiące to ludzie biznesu. Rozmawiają o konkretnych potencjalnych możliwościach, zawierają umowy. Mówi się o tym, że około 2 tys. umów może być zawartych na wartych blisko 10 miliardów euro - stwierdził, podkreślając, że uczestnicy gdańskiej konferencji koncentrują się na realnych kwestiach i problemach odbudowy Ukrainy.
Ukraina potrzebuje prawie 500 miliardów euro, żeby wrócić do normalnego życia - dodał.
Zapytany przez prowadzącą Magdę Sakowską o to, że nieobecność współgospodarza, jakim jest Wołodymyr Zełenski, na tek konferencji może być porażką wizerunkową także dla Polski, stwierdził, że „gospodarzem ze strony polskiej tej konferencji jest pan premier Donald Tusk”.
Pan Zełenski byłby symbolicznym, a pani premier (Ukrainy) jest faktycznym współgospodarzem i jest tam wielu polityków europejskich: jest kanclerz Niemiec, jest kanclerz Austrii, jest pani Ursula von der Leyen reprezentująca Unię Europejską. Są rozmaici ministrowie, tak spraw zagranicznych, jak i zajmujący się biznesem. Nawet z dalekiej Japonii przyjechało dwóch wiceministrów i rozmawiają o bardzo konkretnych rzeczach. Jest kwestia rozbudowy, odbudowy infrastruktury, w tym infrastruktury krytycznej, energetyki - tłumaczył nasz rozmówca.
Bartoszewski: Podpisaliśmy umowy ze spółkami energetycznymi z Ukrainy
Wiceszef MSZ był pytany także o to, jakie konkretnie umowy może podpisać Polska podczas tej konferencji.
Z tego, co wiem, już podpisaliśmy umowy między naszymi największymi spółkami energetycznymi a spółkami ukraińskimi, bo tam był i Orlen, Tauron, i Energa. I oni podpisywały między nimi umowy na potencjalne dostawy gazu skroplonego, bo Polska staje się hubem gazu skroplonego w Europie - stwierdził.
Amerykanie zgodzili się, żebyśmy byli takim hubem. My bierzemy więcej i odsprzedajemy na południe Europy - również do Ukrainy - co jest bardzo korzystne dla nas wszystkich - wskazał, dodając, że „listy intencyjne zostały już podpisane”.
„Walka na ordery jest bezsensowna”
Władysław Teofil Bartoszewski skomentował także aktualny spór z Ukrainą, który przybrał formę „walki na ordery”. Po odebraniu przez prezydenta Karola Nawrockiego Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy, Wołodymyrowi Zełenskiemu, m.in. byli ukraińscy prezydenci podjęli decyzję o zwróceniu swoich odznaczeń, które otrzymali od Polski.
Prowadząca zapytała, czy napięte stosunki polityczne z Ukrainą, mogą wpłynąć na kwestie udziału polskich firm w procesie odbudowy Ukrainy, po wojnie. Nie wpłyną, bo to są zupełnie dwie różne kwestie. Jesteśmy urażeni tym, że pan prezydent Zełenski wynosi (na sztandary) ludzi czy organizację, która mordowała polskich cywilów, ale z drugiej strony wspomagamy Ukrainę i będziemy wspomagać militarnie. Wspomagamy ją również humanitarnie - stwierdził.
Pomoc na Ukrainę jest wielowektorowa. Po pierwsze: dostarczamy sprzęt wojenny czy uzbrojenie i amunicję i nie ma mowy o tym, żeby powstrzymać to dlatego, że oni walczą o pokój dla Europy również. Polska racja stanu jest taka, żebyśmy Ukrainie pomagali wojskowo pokonać wojska Federacji Rosyjskiej. Po drugie: jest pomoc humanitarna, więc nie ma możliwości powstrzymania pomocy humanitarnej, niezależnie od tego, jak niemądrą politykę może prowadzić pan prezydent Zełenski. I po trzecie: są kontakty handlowe. Zwracam uwagę, że Polska bardzo ma bardzo dobry dodatkowy bilans handlowy z Ukrainą. Zarabiamy na tym grube pieniądze - dodał.
Wiceszef MSZ podkreślił, że „nie widzi powodu, by odcinać zyski polskich przedsiębiorców, dlatego, że coś nam się tam nie podoba”. 95 procent wszystkiego, co dochodzi na Ukrainę, przechodzi przez Polskę i my na tym również zarabiamy - podsumował.
Bartoszewski ocenił także, że „walka na ordery” między polskimi i ukraińskimi politykami jest trochę bezsensowna. Te walki orderowe są prowadzone w ramach tak polskiej, jak i ukraińskiej polityki wewnętrznej, a nie międzynarodowej - wskazał.
Na pytanie o to, czy wobec tego można się spodziewać kontrasygnaty ze strony premiera wobec decyzji o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego, stwierdził, że „sprawa jest zamknięta”.
Co ma pan premier kontrasygnować, skoro Zełenski odesłał order do Pałacu Prezydenckiego na Krakowskim Przedmieściu i ten order jest tam zdeponowany - podsumował gość Popołudniowej rozmowy w RMF FM.