- Chcesz być na bieżąco? Wejdź na RMF24.pl.
Zwycięstwo jednej z drużyn, które zgromadziły do tej pory po cztery punkty, zapewniało jej triumf w grupie B - w przypadku remisu pierwsze miejsce przypadłoby Kanadzie. Ostatecznie lepsi okazali się Szwajcarzy, którzy pokonali współgospodarzy mistrzostw 2:1.
Pierwsi przed szansą zdobycia bramki stanęli Helweci. W 11. minucie po świetnym podaniu Ricardo Rodrigueza sam przed golkiperem przeciwnika znalazł się Breel Embolo, ale Maxime Crepeau wygrał ten pojedynek - dobitkę Johana Manzambiego zablokował Derek Cornelius. I była to właściwie jedyna dogodna sytuacja do przerwy.
Druga połowa rozpoczęła się znakomicie dla drużyny ze Starego Kontynentu, która potrzebowała zaledwie 40 sekund, aby wyjść na prowadzenie. Szwajcarzy wznowili grę, wymienili 11 podań, a w finale składnej akcji Manzambi zagrał z prawej strony do Rubena Vargasa, który mocnym strzałem z ośmiu metrów pokonał Crepeau.
W 57. minucie Helweci podwyższyli wynik. Embolo przejął podanie z głębi pola, odegrał w polu karnym do Manzambiego, który zdobył swoją trzecią bramkę w tym turnieju. Uderzenie 20-letniego pomocnika było co prawda dość mocne, jednak do interwencji bramkarza Kanady można mieć sporo zastrzeżeń.
Współgospodarze mistrzostw nie dali jednak za wygraną i w 76. minucie strzelili kontaktowego gola. Jego autorem był Promise David, który przed chwilą pojawił się na murawie. W tej sytuacji warto także podkreślić wspaniałe przyjęcie oraz świetne odegranie Nathana Saliby.
W końcówce Kanadyjczycy (w przypadku zajęcia pierwszej lokaty nadal graliby u siebie w Vancouver) dążyli do odrobienia strat, osiągnęli wyraźną przewagę, jednak w bramce rywali dobrze spisywał się Gregor Kobel.
W drugim meczu tej grupy Bośnia i Hercegowina pokonała Katar 3:1, ale starczyło to do zajęcia trzeciego miejsca w grupie. Te nie daje bezpośredniego awansu do fazy pucharowej, choć piłkarze z Bałkanów mają jeszcze szanse zagrać w 1/16 mistrzostw. Muszą jednak poczekać na rozstrzygnięcia w innych grupach.
Mundial w USA, Kanadzie i Meksyku skończył się natomiast dla gospodarzy rywalizacji sprzed czterech lata. Reprezentacja Kataru nie sprawiła niespodzianki i zajęła czwarte - ostatnie miejsce w grupie. Z Ameryki Północnej wracają jednak ze zdobytym doświadczeniem i sensacyjnym remisem, wywalczonym niemal w ostatniej akcji meczu z faworyzowanymi Szwajcarami.