RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Skończyły się wakacje

Publikacja: Sobota, 29 sierpnia (07:05)

„Skończyły się wakacje, opadły liście z drzew, opustoszały plaże i ucichł ptaków śpiew”. Któż to jeszcze pamięta? Zaczęła się codzienna młócka, cepy poszły w ruch, nad polami unosi się bitewny kurz, a oddychać coraz trudniej. Na szczęście to tylko gadanie, nic od niego nie zależy, poza naszym samopoczuciem i takim trochę dyskomfortem, że znowu wysiłek znacznej części podatników idzie na marne.

Przyglądając się tym żniwnym zmaganiom usiłuję odnaleźć w nim jakiś sens i ewentualny pożytek na przyszłość. Jest problem. Bo co wynika ze sporu o to, które referendum jest głupsze? Tylko to, że elity naszego państwa koncentrują się na uwaleniu kontrpartnera, a nie na sprawach zasadniczych dla polskiego państwa. Ufunduję nagrodę (niewysoką, bo zarobki nauczyciela akademickiego nie są porażające) dla tego, który wskażę w debacie przedreferendalnej choć jedną myśl strategiczną, który udowodni, że pomiędzy pytaniami na które mamy odpowiedzieć, a naszą przyszłością, poziomem życia obywateli i siłą Polski, jest jakiś związek.

A tak naprawdę byłoby o co pytać. Ot, chociażby problem imigrantów. Przyjmować czy nie? Ilu, których? Po jednym na gminę (tak nam proponuje Unia Europejska), czy też więcej. Może zacząć trzeba mówić, że już mamy ok. miliona (niektórzy twierdzą, że dwa razy tyle) imigrantów i spora część z nich jest spoza naszego obszaru kulturowego. Czy my uprawiamy jakąś przemyślaną politykę wobec nich? Nie wiem. Ukraińcy wtapiają się w naszą rzeczywistość, ale np. Wietnamczycy. Mamy ich integrować, czy gettyzować? A może ich nie wpuszczać, zrezygnować z udziału w Schengen, zamknąć granice, przywrócić paszporty i dać sobie spokój z resztą?

Warto zapytać, co robimy z Unią Europejską. Idziemy w dalszą integrację aż np. do powszechnych wyborów prezydenta UE, zostawiamy tak jak jest, czy się cofamy? Co ze wspólną polityką socjalną Europy. Dążymy do modelu skandynawskiego, w którym państwo odpowiada za poziom życia obywateli, czy do modelu liberalnego - każdy ma tyle, ile sobie własną łopatą wykopie. A może drogą Putina - biednie, ale godnie?

Co z prywatyzacją? Zostawiliśmy w ręku państwa kilkadziesiąt kluczowych przedsiębiorstw, ale jak dowodzi konflikt wokół tego, kto ma wspomóc górnictwo, te firmy rządu się nie słuchają. Nie oceniam czy pomysł na rozwiązanie problemów tej branży jest dobry czy zły. Idzie mi o to, że państwowe firmy odmawiają udziału w polityce gospodarczej rządu, a ich zarządy każą ministrowi sobie nagwizdać.  To może w ogóle sektor państwowy - jeśli nie jest instrumentem w polityce gospodarczej państwa - nie jest potrzebny? Tylko, gdzie te pociotki znajdą robotę?

Nie chce Państwa zanudzić, takich pytań zasadniczych pewnie znaleźlibyśmy więcej. Tylko, że nikt ich nie stawia, bo znacznie łatwiej zapytać czy chcemy, aby było lepiej czy gorzej. "Lepiej już było"- powiada Lech Wałęsa i nuci sobie sentymentalne piosenki. Coraz bardziej Go rozumiem.

Źródło:  
Tagi: polityka
Dalsza część artykułu pod materiałem video: