Przy okazji przyglądania się opóźnianiu przez rząd publikacji ustawy covidowej i wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji odnotowałem, że określenia przełożenie, opóźnienie, odroczenie, przeniesienie na później itp. powtarzają się w ostatnim czasie nadspodziewanie często. Tak często, że aż warto odnotować prosty mechanizm, który za tym stoi i zebrać przykłady, które potwierdzają jego istnienie i działanie.
Piątka dla zwierząt; ustawa, która wg twórców miała poprawić ich los - w efekcie prac w parlamencie doprowadziła do jawnego buntu części posłów i senatorów rządzącego PiS, a na koniec - jej zamrożenia i mglistej zapowiedzi stworzenia nowej. Zapowiedzi nie zostały dotąd spełnione.
Ustawa bezkarnościowa; także doprowadziła do jawnego buntu grupy posłów klubu PiS, tyle że innej. Także została zawieszona i nie wiadomo, co i czy w ogóle jeszcze się z nią stanie.
Ustawa aborcyjna; prezydencka propozycja pilnego rozwiązania problemu wyroku Trybunału Konstytucyjnego, wokół której także nie ma zgody wśród rządzących. Efekt - oczywiście pozostawienie bez rozpatrzenia, przynajmniej na razie.
Ustawa covidowa; uchwalona prawie trzy tygodnie temu, ale wciąż nie ogłoszona, bo się posłowie i ministrowie PiS pomylili, a potem uznali, że trzeba ja pilnie znowelizować, co nazwali "konwalidacją". Rząd bezprawnie jej nie publikuje, czekając, aż "konwalidację" rozpatrzy Senat.
Ustawa konwalidacyjna; próba naprawienia wspomnianego błędu, popełnionego przez rządzących - skierowana do Senatu i leżąca tam od kilku tygodni. Sejm pogania w tej sprawie Senat, Senat czeka jednak z posiedzeniem na kolejna ustawę covidową, której Sejm nie uchwalił.
Przełożenie posiedzenia Sejmu; posłowie, którzy na początku listopada mieli się pilnie zająć kolejną covidową ustawą o pomocy dla przedsiębiorców, oficjalnie z powodu epidemii przełożyli posiedzenie o dwa tygodnie. Pozbawili się tym samym możliwości jej uchwalenia, co pozwoliłoby Senatowi zająć się przy okazji ustawą konwalidującą poprzednią ustawę - tę, która premier blokuje.
Aborcyjny wyrok TK; wydany przez Trybunał 22 października. Dotąd bezprawnie nieogłoszony, bo rządzący przygotowują rzekomo projekt zmian w przepisach dotyczących aborcji. Żadnej propozycji w tej sprawie jednak nie przedstawiono - poza wymienioną wyżej prezydencką, której jednak Sejm nie podjął.
Powołanie RPO; wynik zaskoczenia, jakim było zakończenie na początku września kadencji sprawującego urząd Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara. W wymaganym prawem terminie zgłoszono kandydatkę, nad którą Sejm przez wiele tygodni nie głosował, co pozwoliło na upłynięcie kadencji. Wtedy posłowie PiS skierowali do TK wniosek w gruncie rzeczy o stwierdzenie, że funkcja RPO zajmowana jest przez Bodnara bezprawnie.
Sprawa RPO w Trybunale; TK miał się zająć opisanym wyżej wnioskiem 20 października, ale rozprawę odwołał. Kolejny termin to 2 grudnia.
Dekomunizacyjny wyrok TK; tą trwającą prawie trzy lata budzącą potężne emocje sprawą (od samego uchwalenia w Sali Kolumnowej Sejmu w 2016) Trybunał zajmuje się tak zajadle, że decyzje przekładane są regularnie co parę tygodni. Ostatnie dwa razy - w październiku.
Podział Mazowsza; pomysł-widmo, pojawiający się w zapowiedziach posłów rządzącego ugrupowania, kiedy robi się nudno, albo kiedy trzeba od czegoś odwrócić uwagę. Projektu podzielenia województwa mazowieckiego nikt dotąd nie widział, co gwarantuje mu przekładanie na później przez długie miesiące.
Powyższy przekładaniec nie ma ambicji wyczerpania listy wszystkich spornych spraw, które rządzący przekładają na później. To tylko te z pamięci podręcznej, o których przekładaniu słyszymy od kilku tygodni.
I zapewne niebawem usłyszymy znowu.