Ostre w tonie i w dość niebywały sposób opublikowane założenia zmian polskiej strategii w Afganistanie są niemal marzeniem każdego przeciwnika udziału Polski w operacji afgańskiej. Także Grzegorza Napieralskiego, dla którego wycofanie się Polski z Afganistanu jest bardzo ważne.
Co ważne dla Napieralskiego, jeszcze przynajmniej do 4 lipca będzie też bardzo ważne dla Bronisława Komorowskiego, który oczekuje poparcia wyborców szefa SLD w II turze wyborów. Dlatego powołany przez niego szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego gen. Stanisław Koziej zaproponował:
- rezygnujemy z przekształcania Afganistanu w sojusznika i skupiamy się na izolowaniu go od świata, dla którego stanowi zagrożenie ,
- angażujemy w operację wszystkich, a nie tylko chcących tego członków NATO,
- politycznie zostawiamy Afganistan Afgańczykom, militarnie - nie bierzemy odpowiedzialności i nie wymuszamy jego bezpieczeństwa wewnętrznego, a skupiamy się na wojskowej osłonie kraju z zewnątrz
Jeśli nie uzyskamy akceptacji całego NATO - powinniśmy definitywnie wycofać się z Afganistanu.
Od projektu już zdystansował się zaskoczony jego treścią szef MON Bogdan Klich. To za jego kadencji zaangażowanie Polski w operacje afgańską zdecydowanie wzrosło, a tego z kolei dotyczy zawarta w komunikacie BBN diagnoza, że zadania, jakie już na siebie wzięliśmy - przerastają możliwości naszego kontyngentu.
Na dzisiejszym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego, która ma omówić strategię przygotowaną przez BBN - po raz pierwszy dojdzie więc do otwartego starcia polityki kandydata do prezydentury Bronisława Komorowskiego z polityką rządu PO-PSL. I stanie się tak nie bez związku z oczekiwaniami przeciwników misji afgańskiej.
To także wyborcy.