Saryusz-Wolski jako szef dyplomacji gwarantowałby bardzo proeuropejski przekaz - mówiło mi co najmniej kilku rozmówców z PO. Jeden z polityków tego ugrupowania twierdzi ponadto, że Saryusz-Wolski mógłby odegrać ważną rolę w tworzeniu proeuropejskiego ugrupowania prawicy po wyjściu z Unii Wielkiej Brytanii. Wówczas ugrupowanie konserwatystów i reformatorów (ECR), do których należy obecnie PiS, przestanie istnieć w obecnej formie. Saryusz-Wolski mógłby - jego zdaniem - tworzyć ugrupowanie z tymi, którym nie po drodze jest z obecną chadecją (EPL), do której należy PO. Wyciągałby wtedy z EPL-u bardziej narodowo nastawionych polityków - snuje przypuszczenia mój rozmówca.
Inny z kolei polityk PO uważa wręcz przeciwnie - że Saryusz-Wolski mógłby próbować zbliżyć Prawo i Sprawiedliwość do EPL, w którym jest PO. Teraz, gdy podziały są tak ogromne, wydaje się to prawie niemożliwe, ale sytuacja w świecie bardzo się zmienia. Rośnie zagrożenie ze strony Rosji, a oceny dotyczące bezpieczeństwa w obu partiach są dosyć podobne.
Saryusz-Wolski jest harcownikiem na przedpolu, który podjął ryzyko, chociaż jest jeszcze wiele bitew do stoczenia - powiedział mi polityk PO w Warszawie. Moi rozmówcy zauważają, że na razie jest to bardzo "dalekosiężne" myślenie, ale takie myślenie cechuje właśnie Saryusz-Wolskiego. Oczywiście moi rozmówcy wypowiadają się anonimowo, bo koszt, jakim jest udział w ataku na Tuska, jest ich zdaniem bardzo duży. Taka jest jednak polityka - tłumaczą.
(MRod)