RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Nawet jeśli te Iskandery, to balon próbny, sytuacja nie jest wesoła

Publikacja: Piątek, 17 grudnia (13:41) Aktualizacja: Wtorek, 1 lipca (07:00)

Rosyjskie media cytują dowódcę Zachodniego Okręgu Wojskowego Arkadija Bachina, który jest bardzo tajemniczy. Mówi o tych nowoczesnych wyrzutniach rakiet, które weszły na uzbrojenie podległego mu okręgu, natomiast nie ujawnia, gdzie miałyby stanąć, czy może gdzie je ustawiono. Rosyjscy eksperci twierdzą, że chodzi o trzy lokalizacje - Obwód Kaliningradzki, Leningradzki i Półwysep Kolski, a rozmieszczenie wyrzutni to odpowiedź dana NATO.

Bardzo źle to brzmi w kontekście ostatniego szczytu Sojuszu w Lizbonie. Tam mówiło się o nowym otwarciu w stosunkach NATO-Rosja. Czyżby tak szybko Moskwa zmieniała zdanie? Trudno uwierzyć, że aż takie wrażenie zrobiły na niej deklaracje Waszyngtonu, iż w 2013 roku zamierza rozlokować w Polsce OKRESOWE lotnicze bazy wojskowe (toż to prawie jak rotacyjno-objazdowa bateria rakiet Patriot, częściej nieuzbrojona niż uzbrojona) . Trudno też przyjąć, że Rosjanie mogli zaostrzyć kurs wobec Europy, po wycieku w WikiLeaks dokumentów świadczących o tym, że Warszawa w Rosji upatruje największego zagrożenia i chce mieć Amerykanów na swoim terytorium.

Grożenie dziś Iskanderami - realnie, czy używając ich jako straszaka, wszystko jedno - może świadczyć na przykład, że są w Rosji grupy, którym nie podobają się próby zbliżenia ich kraju z Zachodem. To byłby mniejszy problem. Podobnie jak scenariusz, że to prężenie muskułów jest obliczone na sukces na wewnętrznym rynku. Gorzej, jeśli Rosjanie się ocknęli i stwierdzili, że romans z NATO zbytnio ich osłabia, dlatego należy wrócić do twardego kursu.

Źródło: RMF FM FB
Dalsza część artykułu pod materiałem video: