Bronisław Komorowski
U progu tej kampanii sztabowcy Platformy serio liczyli na zwycięstwo w pierwszej turze. W końcówce takie głosy brzmią jak nierealne wishfull thinking. Po kampanii, która nie wywoływała żadnych emocji, okraszonej w dodatku wpadkami kandydata, Komorowski wciąż pozostaje faworytem wyborczego starcia, ale jego pozycja jest bardzo ukruszona.
Jarosław Kaczyński
Unikający trudnych starć medialnych, ukryty i opowiadający o młodzieńczych miłościach prezes PiS jest wciąż zagadką, ale konsekwentnie lansowana legenda o jego wielkiej przemianie i nowym obliczu odniosła umiarkowany sukces. Umiarkowany, bo Kaczyński wciąż ma mniejsze szanse; sukces - bo w ogóle jakoś ma. A to - pamiętając, że przed 10 kwietnia był on politykiem o najmniejszym zaufaniu - wynik zasługujący na słowo pochwały.
Grzegorz Napieralski
Chyba pierwsza w dziejach polskiej polityki kampania czysto wizerunkowa okazała się strzałem może nie w dziesiątkę, ale w okolice ósemki na pewno. Pusta merytorycznie, pełna gadżetów, ale dowodząca zaangażowania kandydata wywindowała go z pozycji skazanego na klęskę i pośmiewisko na pozycję silnego trzeciego. To głosy jego zwolenników zdecydują o wynikach II tury. Napieralski pławi się dziś w błogiej świadomości, że może dyktować PiS i PO swoje warunki.
Waldemar Pawlak
W tym przypadku nie ma, o czym pisać. Bezbarwny, nijaki, celował wyłącznie w swoich wiernych wyborców i nie odegrał w kampanii wielkiej roli.
Andrzej Olechowski
Miał być czarnym koniem, będzie największym przegranym. Zaczął od śnieżycy na Krakowskim Przedmieściu, skończy przysypany popiołem niepamięci o wielkim projekcie zbudowania trzeciej siły i wskrzeszenia Stronnictwa Demokratycznego.