RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Komisariat pisze historię

Poniedziałek, 14 marca (12:40)

Wracam do drobnej sprawy, która przemknęła przez media, budząc niewiele komentarzy. Wracam, bo wydaje mi się ona symbolem czegoś poważniejszego, a co może być zapowiedzią zmian dość zasadniczych.

Kilkanaście dni temu media doniosły, że w domu prof. Lecha Kobylińskiego przeprowadzono rewizję. Profesor Kobyliński to nie byle kto. Dowódca oddziału "Czwartaków", powstaniec warszawski, a przede wszystkim wybitny budowniczy okrętów, twórca polskich wodolotów i poduszkowców. Członek PAN, doktor honoris causa kilku uczelni, z wysoką międzynarodową pozycją. Ma już 93 lata. Do takiego gościa wchodzi siedmiu policjantów na zlecenie prokuratora IPN, aby szukać kwitów na niejakiego "Wolskiego", bo plotka głosi, że coś ma. Nie zaprasza się Go na kawę, aby o tym porozmawiać, nie idzie się do Niego na kawę, tylko wysyła policjantów z nakazem rewizji. Nic nie znaleźli.

Dlaczego ten banalny incydent zasługuje na uwagę? Z powodów moralno-grzecznościowych na pewno. Ale także z powodów prawnych. Otóż IPN prowadzi śledztwo w sprawie agenta o pseudonimie "Wolski", który 70 lat temu miał współpracować z komunistyczną, wojskową bezpieką. Co prawda nic mu jeszcze nie zarzuca i o nic nie podejrzewa, ale śledztwo jest. Nie jest żadną tajemnicą, ze pod tym pseudonimem ma kryć się Wojciech Jaruzelski - człowiek dość powszechnie znany. Niestety nieżywy, a więc zatem zgodnie ze stosownym przepisem kodeksu postępowania śledztwo należało umorzyć, a rzecz całą przekazać historykom. Oni, swoimi metodami, akceptowanymi przez nauki historyczne, dochodziliby dalej prawdy.

Tak się jednak nie dzieje. Jakiś uczony docent IPN-owski postanowił wykorzystać w tej sprawie policję. To nowy standard badań naukowych. Zastanawiam się, czy chodzi li  tylko o habilitację. A może rzecz ma inne tło. Właśnie zlikwidowaliśmy mit Wałęsy, starannie zapominamy o Kwaśniewskim i "Komoruskim", trzeba by jeszcze obalić Jaruzelskiego. Wyjdzie na to, ze na czele państwa polskiego, z wyjątkiem jednej osoby, stali agenci. Zastanawiam się tylko, kto ich wybrał i jak to o wyborcach świadczy. Bo to, że tego kursu nie akceptowałby Lech Kaczyński, nie mam wątpliwości. Za porządny.

Źródło:  

Nie przegap

Dalsza część artykułu pod materiałem video: