Kolejne 50 ciał w zbiorowej mogile w Buzowej. Czy ktoś to jeszcze je liczy? Wykopali rowy jak pod budowę wodociągu i wrzucili ludzi do środka. Wcześniej ich zastrzelili, bądź zakatowali na śmierć. Ot, tak, bezceremonialnie - wjechali do suwerennego kraju, do obcego miasta i wyrżnęli wszystko, co chodzi na dwóch nogach. Na czterech też, bo schroniska dla zwierząt także się ruskim nie spodobały. Wracający do wyzwolonych domów Ukraińcy musieli grzebać bezpańskie psy. Tymczasem w Moskwie na Placu Czerwonym aresztowano mężczyznę, który przed obeliskiem z napisem Kijów trzymał w ręku "Wojnę i pokój".
Rosjanie są odporni na średniowieczne barbarzyństwo, ale nawet niewinna metafora wywołuje u nich panikę - wrzucili więc Tołstoja do celi. Na przeciwległym końcu tej skali znaleźli się urzędnicy z niemieckiego dystryktu Herford, którzy nie będą już umieszczać na tablicach rejestrowanych samochodów samotnej litery "Z" - bez niej też da się kierować. Zastanawia mnie natomiast gruba skóra władz Berlina i Hamburga. Mimo rzezi w Ukrainie, zezwoliły na prorosyjskie demonstracje. Nie były ostentacyjnie za wojną, ale widok Rosjan w koszulkach z Putinem raczej nie pozostawiał złudzeń.
Tymczasem w wielu ukraińskich miejscowościach pojawił się nowy sprzęt bojowy. Koparki i spychacze zaczęły naprawę wysadzonych w powietrze mostów. Zbudowano już te pierwsze, prowizoryczne, które umożliwią ludziom przejazd przez rzeki. Jakiś czas będą u boku zrujnowanych wiaduktów - kto wie, co jeszcze może się wydarzyć? Rosja przerzuca obecnie żołnierzy z Białorusi na Donbas i rekrutuje nawet emerytowanych rezerwistów. W jednym z najbiedniejszych regionów kraju, w syberyjskie Tuwie stworzono oddziały ubrane w kurtki rybackie i gumowce. W takich mundurach łatwiej się plądruje.
Serce pęka, patrząc na zdjęcia lotnicze zrujnowanych ukraińskich miast. Wieś Gorenka wygląda, jakby przeszedł przez nią cyklon. Rosjanie pozostawi na ziemi bezkształtne gruzowisko - najskromniejsze domy spotkał podobny los jak bardziej zamożne wille. Wojna nie wybiera, nie wybrzydza. Niszczy wszystko jak leci. Naturalną katastrofę da się jakoś przeżyć - nikt nie dyskutuje z trzęsieniem ziemi czy wybuchem wulkanu. Ale zagłada dokonana ludzką ręką boli. Ponoć należała kiedyś do sąsiada, do brata! Przyjeżdżał turystycznie do Kijowa, wylegiwał się na plażach Odessy. A potem zwariował.