Jak donosi portal livescience.com, Levy twierdzi, że jego praca to owoc analizy około 450-ciu artykułów z psychologii, seksuologii, socjologii, robotyki, materiałoznawstwa i sztucznej inteligencji. Wynika a nich - jego zdaniem - że nasza obyczajowość i stosunek do instytucji małżeństwa zmieniają sie na tyle szybko, że takie związki mogą w dającej się przewidzieć przyszłości liczyć na akceptację. Z drugiej strony, postęp informatyki, elektroniki i przemysłu chemicznego prawdopodobnie doprowadzi w ciągu kilkudziesieciu lat do budowy robotów podobnych do ludzi. Byłyby aż tak podobne do nas, że warto byłoby taki związek zawrzeć i... skonsumować.
Małżeństwo w tym wszystkim miałoby byc wyrazem sympatii (?), przywiązania (?), a nawet uczucia (?), którym ludzie nauczyliby się darzyć maszyny dzielące z nimi poglądy, upodobania, system wartości, czy wiedzę. Przecież prawie wszystko to, co nas zbliża do drugiego człowieka, można u robota zaprogramować, co więcej, jeśli nasze upodobania się zmienią, wystarczy zmienić program. Co do aparycji, wydaje się, że tu możliwości dopasowania wybranki czy wybrańca do własnych gustów są daleko większe niż w życiu. A poza tym, można być przekonanym, że producenci takich "robopartnerów życiowych" natychmiast wprowadzą do oferty możliwość... automatycznej wymiany na nowszy model.... Bez zrywania umowy.