Media podały, że ukarania mężczyzny zażądał jego sąsiad, który przez godzinę nie mógł wczesnym rankiem odjechać z parkingu do pracy. Gdy złożył zawiadomienie, prokuratura wszczęła śledztwo. Kierowcy, który złamał przepis o zakazie parkowania w drugim rządzie, wytoczono proces.
Skazany został z artykułu o naruszeniu wolności i prywatności drugiej osoby.
Na nic nie zdały się tłumaczenia kierowcy podczas procesu, że ma poważne problemy ze słuchem i nie słyszał klaksonu, dzwoniącego domofonu ani nawet odgłosów walenia w jego drzwi, do których dobijał się zirytowany sąsiad. Wyjaśnił, że na noc wyłącza aparat słuchowy. Otrzymał wyrok 60 dni pozbawienia wolności w zawieszeniu.
Sprawca "dzikiego parkowania" musi też zgodnie z decyzją sądu wypłacić odszkodowanie sąsiadowi w wysokości 2 tysięcy euro.
Rzymska prasa pisze: "Drżyjcie kierowcy, którzy nagminnie parkujecie swoje samochody w drugim rzędzie".
Dotychczas podejmowane próby walki z tym zjawiskiem, między innymi słone mandaty, nie przynoszą rezultatów.
(abs)