Jak podają brytyjskie media, wojskowy wywiad przechwycił dwie rozmowy telefoniczne. Pierwsza dotyczyła ataku rakietowego na niezidentyfikowany helikopter. Po niej jeszcze nie podjęto żadnych kroków, ale gdy w drugiej padły informacje na temat bardzo ważnej osoby, która miała znajdować się na pokładzie śmigłowca, dowództwo armii postanowiło zmienić kurs maszyny.
Helikopter znajdował się wtedy 10 minut lotu od miejsca, gdzie w ukryciu czekali na niego talibowie. David Cameron został poinformowany o zażegnanym niebezpieczeństwie dopiero po wylądowaniu w innej bazie. Tam spotkał się z brytyjskimi żołnierzami, a następnie w Kabulu przeprowadził rozmowy z prezydentem Afganistanu.