Zaistniała sytuacja oznacza, że nad Polską gromadzą się czarne chmury. Premier Beata Szydło powtórzyła na zakończonym wczoraj szczycie Unii Europejskiej swoje twarde stanowisko: Polska wyklucza poparcie dla mechanizmu automatycznej relokacji uchodźców.
Polsce na szczycie UE udało się wywalczyć zapis, że sprawą zajmie się Rada Europejska (gdzie mamy prawo weta). Nasz kraj zabiega także przez cały czas o to, aby decyzję w tej sprawie podejmowali przywódcy na szczycie.
Jednak Niemcy mają inny pomysł. Na RE w październiku chcą dokonać przeglądu postępu prac w tej sprawie. Oznacza to przyspieszenie decyzji. Jeżeli nie będzie kompromisu bo, na przykład, Polska się sprzeciwi, to Rada Europejska może zlecić Radzie Ministrów UE podjęcie decyzji w tej sprawie. A w tej Radzie Ministrów Polska i Węgry - które najmocniej się sprzeciwiają - zostaną prawdopodobnie przegłosowane (decyzje podejmowane są kwalifikowaną większością głosów).
Zdaniem rozmówców dziennikarki RMF FM, wywoła to "większy kryzysy w Unii niż ten, gdy zapadła w 2015 roku decyzja o podziale uchodźców".
APA