Prezydent Benigno Aquino III powiedział, że rząd otrzymał w zeszłym roku informacje wywiadowcze o przygotowywaniu zamachów bombowych przez ugrupowania terrorystyczne. Nie powiedział jednak, o które konkretnie ugrupowania chodziło. Aquino zapewnił, że władze nie spoczną, dopóki nie zostaną zidentyfikowani wszyscy, którzy są zamieszani w tę ohydną zbrodnię.
Na razie nikt nie przyznał się do zorganizowania zamachu. Do aktów terroru dochodzi na Filipinach głównie w południowych prowincjach, gdzie muzułmańska mniejszość walczy o niepodległość. Niespokojnie bywa też na północy, gdzie od ponad 40 lat trwa konflikt między komunistycznymi rebeliantami a rządem. Za część zamachów bombowych obwiniane są gangi, zajmujące się wymuszeniami.