Urlop Baracka Obamy, w czasie którego m.in. zamierza do woli grać w golfa, potrwa 17 dni. Zatrzymał się w zachodniej części wyspy w willi wartej ponoć 12 milionów dolarów. Jest w niej 7 sypialni i 9 łazienek.
To już kolejne wakacje Obamy w tym miejscu. Ma tam ulubioną lodziarnie, w której w błysku fleszy kupuje lody, spaceruje i jeździ na rowerze.
Ale dla miejscowej ludności to 17 dni horroru, bo Secret Service sprawdza każdego, kto chce się zbliżyć do willi wynajmowanej przez prezydenta - nawet jeżeli mieszka w okolicy i musi koło niej przejechać.
(j.)