Polski kapitan potwierdził fakt strzelaniny na pokładzie, śmierć jednego z członków załogi oraz ucieczkę czterech innych osób. Dwaj marynarze zostali wyłowieni przez duński okręt, dwóch uznano za zaginionych.
Armator z Bremy twierdzi, że tragedii można by uniknąć gdyby nie to, że unijna misja, okręty NATO i służba obrony Wybrzeża Seszeli współdziałały ze sobą. Swoje dokładają też policjanci: rząd Angeli Merkel naiwnie twierdzi, że uda się chronić niemieckie interesy bez zaangażowania własnych sił. Policyjni związkowcy są gotowi do służby na Oceanie Indyjskim jeżeli dostaną tylko taki sygnał.