Funkcjonariusze nie zdecydowali się wybić szyby, bo nie chcieli uszkodzić samochodu. Po 19 godzinach na miejsce przyjechał fachowiec, który rozbroił zamek auta i wyciągnął kluczyki ze stacyjki. Dopiero potem odnalazł się właściciel pojazdu.
Jak się okazało, zatrzasnął przez przypadek drzwi od włączonego samochodu, a że nie wiedział co zrobić - poszedł spać. Zapasowa para kluczyków znajdowała się bowiem w Warszawie.
Mężczyzna dostał 100 złotych mandatu.
(dp)