Dziś jedna z ważniejszych rozpraw w procesie Katarzyny W. Przed sądem zeznawać będą biegli. To oni ustalili, że półroczna Madzia została uduszona. Na podstawie ich opinii prokuratura zbudowała akt oskarżenia.

Jeżeli sąd uzna zeznania biegłych za niewystarczające Katarzyna W. może odpowiadać jedynie za nieumyślne spowodowanie śmierci córki. Przy łagodnym wyroku na wolność może wyjść już jesienią - twierdzi "Fakt". Na rozprawie w sądzie w Katowicach pojawi się czterech specjalistów, w tym trzech biegłych ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Zdaniem prokuratury Katarzyna W. plan zabójstwa przygotowywała co najmniej od 19 stycznia ubiegłego roku. Wcześniej próbowała zatruć córkę tlenkiem węgla. 24 stycznia miała cisnąć dzieckiem o podłogę, a kiedy okazało się, że mimo to niemowlę przeżyło, miała je dusić przez kilka minut. Katarzyna W. twierdzi, że śmierć Magdy to nieszczęśliwy wypadek. Według niej dziecko wypadło jej z rąk na podłogę i zmarło po kilku nieudanych próbach nabrania powietrza.

Długa lista świadków

To rodzice Bartłomieja W. zaproponowali synowi i Katarzynie W. poddanie się badaniu wariografem - wynika z wypowiedzi Beaty C, teściowej oskarżonej, która zeznawała dziś przed sądem w Katowicach. Kobieta przyznała przed sądem, że miała wątpliwości, czy Magda jest dzieckiem jej syna.... czytaj więcej

Do tej pory sąd przesłuchał m.in. sąsiadów i rodziców Bartłomieja W. On sam zeznawał na początku kwietnia. Trzymała ją na rękach, próbowała wyłączyć światło i wtedy Madzia jej wypadła - tak według niego kobieta relacjonowała moment, kiedy zginęło dziecko.

Bartłomiej W. stwierdził również, że rzeczywiście wchodził z żoną na strony internetowe dotyczące zatrucia tlenkiem węgla. Mieliśmy zły system wentylacyjno-grzewczy w mieszkaniu. Były problemy z rozpalaniem w piecach i dym wydostawał się do pokoju. Piece owszem, były tam wcześniej remontowane, ale zrobiono to nieudolnie i były szczeliny między kaflami - wyjaśniał. Jednocześnie zaprzeczył, że szukał w internecie informacji pod hasłem: "jak cicho zabić" czy też wiadomości dotyczących policyjnych śledztw związanych z zacieraniem śladów.

Sprawa Katarzyny W. zaczęła się na początku ubiegłego roku, kiedy kobieta zawiadomiła policję o zaginięciu swojego małego dziecka. Madzi szukali policjanci, strażacy oraz mieszkańcy Sosnowca. Według relacji matki dziecko miało zostać porwane z wózka w centrum miasta. Na początku lutego ciało dziecka znaleziono w zrujnowanym budynku w parku przy torach kolejowych w Sosnowcu.