Turystka została uderzona spadającym kamieniem 100 metrów poniżej szczytu Koziego Wierchu. Na szczęście nie straciła przytomności. Poza przeciętą skórą kobieta nie doznała poważniejszych obrażeń. Po zwiezieniu śmigłowcem do Zakopanego o własnych siłach poszła do szpitala.
Dwoje turystów utknęło w terenie wspinaczkowym schodząc z Orlej Perci. Pomylili ścieżki i zamiast Żlebem Kulczyńskiego schodzili Rysą Zaruskiego. Ratownicy z pomocą lin wyprowadzili ich na właściwą ścieżkę.
Trzecia interwencja TOPR związana jest z wypadkiem kobiety, która uszkodziła sobie nogę na Nosalu. Ratownicy muszą ją znieść na dół.
Na moje pytanie, dlaczego nie wzięli nic ciepłego w góry było zdziwienie: "Przecież jest lato, co my mamy wziąć ciepłego? - relacjonował w rozmowie z RMF FM ratownik dyżurny Krzysztof Długopolski.
(mn)