Nawet do dwóch lat więzienia grozi 29-latkowi z Warszawy, który w nocy został zatrzymany przez policję po tym, jak prowadził samochód trzymając przy uchu telefon komórkowy. Dodatkowo w czasie kontroli okazało się, że mężczyzna nie ma i nigdy nie miał prawa jazdy. Decyzję w sprawie kary dla 29-latka podejmie teraz sąd.

Nawet do dwóch lat więzienia grozi 29-latkowi z Warszawy, który w nocy został zatrzymany przez policję po tym, jak prowadził samochód trzymając przy uchu telefon komórkowy. Dodatkowo w czasie kontroli okazało się, że mężczyzna nie ma i nigdy nie miał prawa jazdy. Decyzję w sprawie kary dla 29-latka podejmie teraz sąd.
Zdj. ilustracyjne /Pixabay

W Warszawie, na ulicy Mozarta policjanci zauważyli samochód, z niedziałającym tylnym, prawym światłem. Poza tym kierujący trzymał telefon przy uchu i rozmawiał. Kiedy funkcjonariusze zatrzymali do kontroli 29-latka ten powiedział, że nie posiada w ogóle uprawnień na kierowanie pojazdów i nigdy ich nie posiadał. Mundurowi sprawdzając Marcina K. w policyjnej bazie danych ustalili, że ma sądowy zakaz prowadzenia pojazdów.

Teraz w jego sprawie decyzję podejmie sąd, który może go skazać na 2 lata więzienia.

Autor: Michał Dobrołowicz

Opracowanie: Magdalena Partyła