Strażacy pobierają wodę z hydrantów, którą później dowożą wozami w głąb terenu fabrycznego. Kłęby białego dymu unoszą się nawet na kilkadziesiąt metrów. Strażacy wyznaczyli ścisłą strefę zagrożenia, dlatego osoby postronne nie mogą już podejść w pobliże płonących hal.
Spory kłopot mają również kierowcy, bo z ruchu wyłączona jest prawy pas Alei Piłsudskiego. W okolicach skrzyżowania z ulicą Niciarnianą utworzyły się spore korki.
Najpierw wybuchła butla z gazem na wózku widłowym. Kiedy pracownikom nie udało się ugasić pojazdu, zaczęły wybuchać kolejne butle, leżące w pobliżu. Ogień objął trzy hale. Teraz zagrożony jest kolejny budynek. Przebudził mnie kłąb dymu. Jak przyjechałem na miejsce, zobaczyłem palące się budynki, tam jest produkcja folii. Praktycznie te łożyska zaczęły się palić i żadnego strażaka nawet tu nie było - mówi jeden z mieszkańców.
Na miejscu pracuje 30 zastępów straży pożarnej. Na razie nie ma informacji o przyczynie pożaru. Trudno powiedzieć, jak długo potrwa akcja gaśnicza. Myślę, że do wieczora na pewno. W tej chwili sytuację mamy nieopanowaną. Pali się największa hala o powierzchni około 6 tysięcy metrów kwadratowych - powiedział rzecznik straży Artur Michalak.
Sytuacja jest bardzo poważna. Ogień objął już trzy hale. W jednej z nich był warsztat samochodowy, w innej zgromadzono opakowania PCV i inne łatwopalne produkty, które sprawiły, że ogień bardzo szybko się rozprzestrzeniał. W tej chwili pożar objął już 6 tys. metrów kwadratowych - poinformował rzecznik prasowy wojewódzkiego komendanta straży pożarnej Arkadiusz Makowski.