Na dół transportowane są materiały, z których powstaną specjalne tamy przeciwwybuchowe. Postanowiono ustawić je w trzech miejscach. W ten sposób miejsce, gdzie jest pożar, zostanie szczelnie odizolowane. To jedyny sposób na jego ugaszenie.
Akcję rozpoczęto po przeprowadzeniu w tym rejonie tzw. robót strzałowych. To wtedy podziemne czujniki zaczęły nagle wskazywać podwyższone stężenia niebezpiecznych tlenków węgla. Z zagrożonego rejonu wycofano 32 górników. Nikomu nic się nie stało.
Akcja prowadzona jest od wczoraj. Dopiero dziś informują o niej służby kryzysowe śląskiego wojewody. Urząd Górniczy ustala przyczyny pożaru.
(az)