Odszedł znakomity reporter i wspaniały człowiek. Daniel w maju skończyłby zaledwie trzydzieści lat. Pokonała go ciężka choroba. W grudniu trafił do szpitala.
Jeszcze w zeszłym miesiącu Daniel z wielką energią pracował w naszym olsztyńskim studiu. Gejzer pomysłów, wszędobylski, dociekliwy, niesamowicie żywotny. Swoim zapałem mógłby obdzielić kilka osób.
Wszechstronnie utalentowany, codzienną intensywną pracę reporterską łączył z pasją muzyka i fotografa.
Dlatego nie wierzymy, że nie żyjesz, Danielu. Po prostu odpocznij sobie trochę. Naciesz się ciszą, gdzieś tam w ukochanych mazurskich lasach.
I wróć do nas.
Daniel spoczywa na cmentarzu w Dobrym Mieście; pożegnaliśmy go 21 stycznia.