Brytyjski rząd ogłosił zawieszenie autonomii Ulsteru, wprowadzając w Irlandii Północnej bezpośrednie rządy z Londynu. Decyzja wchodzi w życie o 1. w nocy czasu polskiego. Choć jest to już czwarte tego rodzaju posunięcie, to zdaniem obserwatorów, tym razem doprowadzenie do pojednania stron w Ulsterze zajmie wiele więcej czasu.

Ulsterskie zgromadzenie powstało na mocy porozumienia wielkopiątkowego z 1998 roku. Zezwoliło ono mieszkańcom na decydowanie o własnym losie. W autonomicznym rządzie Irlandii Płn. reprezentowane są po równo obie społeczności Ulsteru: unioniści (protestanci) oraz republikanie wraz z katolickimi nacjonalistami. Wielka Brytania pozostawiła sobie jedynie ochronę granic Irlandii Północnej.

Powodem obecnego kryzysu jest skandal szpiegowski w Zgromadzeniu Północnoirlandzkim. Zarzuty padły pod adresem przedstawicieli Sinn Fein, politycznego skrzydła IRA, którzy rzekomo mieli przekazywać IRA tajne dokumenty. Materiały dowodzą m.in., że Sinn Fein rozpracowywała funkcjonariuszy brytyjskich sił bezpieczeństwa.

Zawieszenie działalności jest poważną przeszkodą na drodze do trwałego pokoju w Ulsterze. Nie ma jednak innej alternatywy. Republikańscy politycy, zezwalając na kopiowanie tajnych dokumentów, złamali etykę według której funkcjonuje zgromadzenie. W ubiegłym tygodniu lider Unionistów Ulsteru David Trimble,

zarazem pierwszy minister w rządzie, zażądał od premiera Blaira wykluczenia Sinn Fein z rządu, grożąc, że wycofa swoich ministrów w najbliższy wtorek. Posłuchaj relacji londyńskiego korespondenta RMF Bogdana Frymorgena:

Wprowadzenie bezpośrednich rządów Londynu w praktyce oznaczać będzie, że do urzędu ds. Irlandii Płn. zostaną skierowani dodatkowi wysokiej rangi urzędnicy, którzy przejmą odpowiedzialność za 10 resortów. W ten sposób Londyn będzie mógł utrzymać prawną fikcję, że autonomiczny rząd nadal istnieje i będzie mógł ponownie działać po ostudzeniu emocji.

14:00