Dziś w nocy został zamknięty jeden z dwóch wiaduktów łączących centrum Olsztyna z osiedlem Zatorze. Dla mieszkańców Olsztyna oznacza to jedno - gigantyczne korki. Zamiast płynnej jazdy przez wiadukt, czeka ich teraz stanie w kolejkach przed szlabanem. Alternatywna droga prowadzi bowiem przez przejazd kolejowy - na jednym z najczęściej uczęszczanych szlaków.

Jeździ się gorzej - oceniają olsztyńscy kierowcy

Zamknięcie wiaduktu ma związek z budową nowej ulicy Artyleryjskiej, bardzo ważnej dla miasta. Na razie ta budowa - która ma zmniejszyć ruch w centrum - powoduje jednak kolejne problemy. Jednym z jej elementów będzie wybudowanie nowego wiaduktu nad torami kolejowymi.

Początkowo drogowcy planowali, że w czasie tej budowy samochody będą jeździły starym wiaduktem. Niestety - okazało się, że jest w tam złym stanie, że trzeba go natychmiast rozebrać. Dlatego od dziś przez tory jeździ się tradycyjnym przejazdem kolejowym, ze szlabanami i budką dróżnika.

Dziś rano na prowadzącej do przejazdu ulicy Wojska Polskiego utworzył się olbrzymi korek. Najgorzej jest w momentach, gdy szlaban opada. Te przerwy w ruchu mają trwać od kilku do kilkunastu minut, w zależności od natężenia ruchu pociągów.

Kierowcy narzekają, bo z powodu korka trudno włączyć się do ruchu wyjeżdżając z mniejszych uliczek, a do tego po zjechaniu z przejazdu po kilku metrach trzeba zatrzymać się na skrzyżowaniu. Tak będzie aż do końca roku - wtedy ma zakończyć się budowa nowego wiaduktu. Oczywiście, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem.