Ministerstwo zamierza wydłużyć okres przedawnienia przestępstw i wykroczeń drogowych z dwóch do trzech lat. Chodzi o to, żeby w przyszłości nie dochodziło do podobnych sytuacji jak w sądzie w Kielcach, któremu ze względu na upływ czasu nie udało się skazać "Froga".
Resort planuje też podniesienie dolnej granicy kary dla kierowców, powodujących pod wpływem alkoholu wypadki, w których giną ludzie. Minimalna kara miałaby wynosić dwa lata, co oznacza, że nie można będzie jej orzec w zawieszeniu.
Ministerstwo chce również, by odebranie prawa jazdy w trybie administracyjnym - na przykład za przekroczenie liczby punktów karnych, było potwierdzone przez sąd. Gdyby po takim orzeczeniu kierowca prowadził bez uprawnień, popełniałby przestępstwo, za które mógłby trafić nawet do więzienia.
(abs)