Przedstawiciel SN ujawnił, że obrońcy Marka Falenty sprzeciwili się ekstradycji, a procedura przekazania go polskiemu wymiarowi sprawiedliwości może trwać nawet kilka miesięcy. Hiszpańskie media podkreślają, że Polak ukrywał się w luksusowym mieszkaniu w położonej koło Walencji miejscowości Cullera. Zarówno największy publiczny kanał informacyjny Hiszpanii, jak i prywatna telewizja "La Sexta" pokazały krótki film na którym widać jak Falenta jest wyprowadzany z apartamentowca.
Według ustaleń hiszpańskich mediów Falenta mieszkał w willi razem ze swoją partnerką. "To ona poprosiła, aby funkcjonariusze szybko wkroczyli do środka, gdyż groził on, że skoczy z dziewiątego piętra" - pisze dziennik "El Periodico".
Hiszpańskie media, opisując okoliczności zatrzymania Marka Falenty, nie ujawniają oskarżeń pod adresem biznesmena ani osób, które były przez niego podsłuchiwane. Podają jedynie, że "polski multimilioner między 2013 a 2014 r. podsłuchiwał i nagrywał nielegalnie w strefie VIP jednej z warszawskich restauracji, aby posiąść poufne informacje, za co został osądzony i skazany".
Marek Falenta został skazany w 2016 r. przez Sąd Okręgowy w Warszawie na 2,5 roku więzienia, w związku z tzw. aferą podsłuchową. Jego obrońcy złożyli kasację do Sądu Najwyższego.
Nagrania zostały opublikowane w tygodniku "Wprost" w 2014 roku. Doprowadziły do kryzysu w rządzie Donalda Tuska. Wśród osób z kręgów politycznych, których zarejestrowano na taśmach, byli m.in. ówcześni szefowie: MSW Bartłomiej Sienkiewicz, MSZ Radosław Sikorski, Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju Elżbieta Bieńkowska, a także ówcześni szefowie NBP Marek Belka i CBA Paweł Wojtunik.