W większości polskich szkół świetlice to ciasne salki wygospodarowane gdzieś w szkolnej piwnicy. Często nazywane są przez rodziców „przechowalniami”. Za 10 tysięcy złotych trudno będzie o wielkie zmiany.
Jak przychodzę do piwnicy, gdzie czuję od rana wilgoć, a gdzieś jeszcze wybije kanalizacja, to mi się wszystkiego odechciewa. Tak samo dzieci to odbierają - mówi wrocławskiej reporterce RMF FM jedna z prowadzących świetlicę nauczycielek. Posłuchaj relacji Barbary Zielińskiej: