Poprzednia wersja projektu zakładała, że operatorzy będą musieli zapisywać lokalizację telefonu podczas całej rozmowy. Oznaczałoby to, że każdy z nas byłby śledzony niemal nieustanie.
Nowa wersja podpisana przez ministra mówi, że miejsce, w którym znajduje się telefon, będzie zapamiętane tylko na początku i na końcu rozmowy. Mikołaj Karpiński z ministerstwa infrastruktury tłumaczy, że nie jest to łagodzenie stanowiska, ponieważ oba zapisy były zgodne z unijną dyrektywą: Tak samo zgodnie z dyrektywą i wytycznymi Unii Europejskiej i z praktyką niektórych państw w Unii stwierdziliśmy, że taki właśnie kształt będzie w tym momencie dobry.
Zmiany podobają się operatorom. My też powinniśmy odetchnąć z ulgą, choć zapędy urzędników, by kontrolować nas na każdym kroku pewnie nie osłabną.