Przed zabiegiem było mi ciężko żyć, męczyłem się przy wejściu na pierwsze piętro. Teraz mam coraz więcej energii. Jak się rano budzę - nawet mało tego budzę się o północy - i do roboty mi się chce, żonę budzę, kurczę - żartował Wałęsa.
Były prezydent zachęcał wszystkich, który mają podobne kłopoty z sercem i odpowiednie możliwości do zabiegów wszczepienia rozrusznika serca w Stanach Zjednoczonych.
Nie mówię tego, że nie jestem patriotą. Nasi fachowcy są dobrzy, w diagnozie są porównywalni, nawet lepsi. Jednak mają małe środki, gorsze warunki i technikę. Warto tam (w USA) się poddać zabiegowi, bo tam wszystko i obliczą. Ja im początkowo nie wierzyłem, ale wszystko maksymalnie się sprawdziło - przekonywał.
Wałęsa powiedział, że w nocy używa małego aparatu wspomagającego oddychanie. Amerykanie wymyślili takie małe kompresorki, które zakłada się na noc i cały czas pompują. Należałoby w Polce wprowadzić takie małe maszynki. Jeśli ktoś ma możliwość, to niech kupi taki kompresorek na rodzinę. Kosztuje to jakieś 300 zł - zachęcał były prezydent.
Rozrusznik serca Wałęsie wszczepiono 29 lutego w klinice Methodist DeBakey Heart and Vascular Center w Houston w Teksasie. Zabieg trwał godzinę i 42 minuty.