Zwolnieni z pracy robotnicy ostrzegają, że nie mają nic do stracenia. Są na tyle zdesperowani, że przygotowali już butle z gazem i zapalniki. Wspierają ich związkowcy z innych bankrutujących francuskich fabryk, którzy przyjechali z całego kraju, by wziąć udział w demonstracjach.
Rząd zapowiada, że nie ugnie się pod presją „robotników- terrorystów”, ale ostatnia tura negocjacji została mimo wszystko zapowiedziana na jutrzejsze przedpołudnie. Niezadowolenie byłych pracowników rośnie, więc konflikt powinien zostać jak najszybciej zażegnany.