To, co się znajdowało w hurtowniach, zostało zutylizowane, a to co z hurtowni trafiło do detalu, również zostanie zniszczone, jednak tylko to, co jeszcze uda się przechwycić - uspokaja Adam Wojtaszek zastępca wojewódzkiego inspektora weterynarii w Olsztynie.
4 tysiące indyków z fermy, na której stwierdzono ptasią grypę, trafiło do ubojni na Warmii i Mazurach. Część z nich została już przetworzona, ale zdaniem służb weterynaryjnych - nie trafiła do sklepów. Przebadano natomiast cały personel, który miał styczność z ptakami. Wszyscy uspokajają, że dotychczas przy wielokrotnie stwierdzonych ogniskach ptasiej grypy w Europie, wirus nigdy nie przeniósł się na człowieka.
Weterynarze podejrzewają, że wirusa musiały przynieść dzikie zwierzęta, które znalazły się na terenie fermy. Najczęściej źródłem zakażenia są odchody.
W związku z wykryciem ptasiej grypy koło Płocka, również w sąsiednim Kujawsko-Pomorskiem wyznaczono strefy zapowietrzone i zagrożone. Hodowców zobowiązano do trzymania drobiu w zamknięciu.