Wszystkie rzeczy trafiają do policyjnego depozytu. Ludzie zgłaszają się najczęściej po dokumenty. Do właścicieli wracają także pieniądze, telefony komórkowe, aparaty fotograficzne, ubrania. - Zdarzył się nawet jeden telewizor. Odbierane jest także wyposażenie stoisk, np. klatki dla ptaków - relacjonuje Anna Gadzińska ze śląskiej policji. Do odgruzowania pozostał jeszcze teren, na którym znajdowała się jedna trzecia stoisk.
W katastrofie katowickiej hali zginęło 65 osób.