Między innymi dlatego liczba komisji podczas tegorocznych wyborów jest tak olbrzymia. By jej członkowie mogli komfortowo policzyć głosy w tym czasie, głosujących w każdej nie powinno być więcej niż 2 tys.
Warto przed dokonaniem rejestracji sprawdzić w systemie e-wybory, ilu już ludzi zarejestrowało sie w danej komisji i wybrać taką, w której jest najmniej - apeluje konsul generalny RP w Londynie Mateusz Stąsiek.
Utrudnienia w tym roku będą podwójne. Choć 24-godzinny termin na sfinalizowanie raportu komisji jest taki jak cztery lata temu, inaczej będą liczone głosy. Tym razem komisje nie będą mogły się dzielić na podgrupy - dodaje konsul Stąsiek. Oznacza to, że głosy będą liczone bardziej dokładnie, ale też może to zabrać więcej czasu.
Wśród ludzi, którzy znajdować się będą w komisjach, pojawiły sie głosy sugerujące, że by zdążyć z wynikami wyborów parlamentarnych, gdy zajdzie taka konieczność z uwagi na upływ czasu, głosy w wyborach do Sejmu i Senatu będą liczone najpierw kosztem liczenia pytań referendalnych.
Na tym etapie polskie placówki dyplomatyczne skupiają się na kompletowaniu składu komisji wyborczych. To wymaga dużego zaangażowania Polonii. W każdej komisji zasiada 13 członków. Do tego wybierani też będą mężowie i damy zaufania, którzy nadzorować będą przebieg głosowania.
Data, o której warto pamiętać, to 10 października - kiedy to mija termin rejestracji w spisie wyborców. Można go dokonać drogą elektroniczną w systemie, e-mailem lub nawet osobiście. Istnieje pewna znacząca różnica między wyborami organizowanymi za granicą, a procedurą w kraju - Polacy mieszkający poza granicami nie mogą głosować korespondencyjnie.
Podczas ostatnich wyborów parlamentarnych 98 tys. Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii dokonało rejestracji w spisie wyborców. Do urn pofatygowało się 89 tys. naszych rodaków. Na Wyspach KO dostała 36,93 proc. głosów, Lewica 23,1 proc., PiS 20,27 proc., Konfederacja 15,42 proc., a PSL 4,28 proc.