Brytyjczyk tak zaplanował swoją aktywność, żeby po przebiegnięciu kilkunastu kilometrów, na aplikacji, pojawiły się precyzyjnie rysunki.
Wykazał się przy tym niezwykłą wyobraźnią, czyniąc np. z małego jeziorka w parku Richmond nos renifera, a innym razem brzuch bałwana.
Szczególnie trudne było wybieganie portretu Świętego Mikołaja, z dokładnym zaznaczaniem gąszczu brwi i wąsów.
Za swą świąteczną, twórczą inwencję 40-letni biegacz zdecydowanie zasłużył na bożonarodzeniowe prezenty i uznanie. Inni użytkownicy Stravy - którzy mogli podziwiać jego wyczyny - byli zachwyceni jego pomysłowością.
Na wirtualnym koncie Brytyjczyka pojawiło się mnóstwo pozytywnych wpisów. Gorzej było z rzeczywistym docenieniem pomysłu. Jak zdradził 40-latek jego dzieci uznały wybiegane w pocie czoła rysunki, za wczesny przejaw... kryzysu wieku średniego.
(ug)