O dalszym stosowaniu aresztu przesądziły m.in. liczba i rozmiar zarzutów, stawianych Janowi T., wysokie zagrożenie karą i realna obawa matactwa. Na te przesłanki powoływała się również prokuratura w zażaleniu na zamianę aresztu na poręczenie.
Na urzędniku ciąży kilkadziesiąt zarzutów. Jest podejrzany o korupcję oraz przekroczenie uprawnień, mobbing i molestowanie seksualne. Jan T. w prokuraturze nie przyznał się do zarzucanych mu czynów.
Jan T. był najbardziej krytykowanym krakowskim urzędnikiem. Lokalne media nadały mu miano "niezatapialnego". Po aresztowaniu urzędnika prezydent Krakowa zawiesił go w wykonywaniu funkcji dyrektora. Na początku czerwca Janowi T. wygasła umowa o pracę.