Kijów może także liczyć na pomoc doraźną. Unijni dyplomaci nie chcą podawać konkretnej sumy tej pomocy "na przetrwanie", bo będzie to tematem dzisiejszych negocjacji szefowej unijnej dyplomacji Catherine Ashton w Kijowie. Wiadomo już jednak, że te pierwsze pieniądze będą łatwiejsze do wykorzystania. Z pewnością nadal to będzie jednak linia kredytowa, a nie "żywa gotówka".
Unijny komisarz ds. rozszerzenia rozmawia także dzisiaj na temat możliwości udzielenia Ukrainie tego szybkiego wsparcia z szefem Banku Odbudowy i Rozwoju. Ta pierwsza transza pomocowa mogłaby posłużyć na spłatę zobowiązań za rosyjski gaz czy kredytów w Międzynarodowym Funduszu Walutowym - spekulują rozmówcy dziennikarki RMF FM w Brukseli.
Natomiast przyznanie ponad 20 mld euro, do wykorzystania w ciągu 7 lat, uwarunkowane będzie koniecznością przeprowadzenia bolesnych reform. Jeden z dyplomatów przyznał, że w listopadzie już mówiono o pomocy rzędu 20 mld euro na "pomoc we wdrażaniu umowy stowarzyszeniowej". Jednak sytuacja się zmieniła i wszyscy dostrzegli znaczenie Ukrainy, więc teraz może to być dużo ponad tamte 20 mld - podkreślał dyplomata w rozmowie z dziennikarką RMF FM. Unijni dyplomaci nie wykluczają konferencji ofiarodawców dla Ukrainy, w której wzięłyby udział Stany Zjednoczone, Japonia czy Norwegia.
Z Międzynarodowego Funduszu Walutowego Ukraina wciąż może liczyć na 15 mld dolarów. W sumie Kijów mógłby otrzymać około 35 mld euro.
(mpw)