Operacja antyterrorystów rozpoczęła się przed świtem w centrum zamieszkanego w znacznej mierze przez ludność imigrancką Saint-Denis - niedaleko stadionu Stade de France, gdzie w piątek doszło do jednego z serii zamachów.
Ulice centrum Saint-Denis wypełnili rano uzbrojeni policjanci i żołnierze, słychać było serie strzałów i eksplozje. Nad miastem latał śmigłowiec. Szkoły i sklepy pozostały zamknięte, mieszkańcom polecono, by nie wychodzili z domów. Władze uspokajały, że "nie jest to kolejny atak, lecz policyjna interwencja".
W czasie akcji zatrzymano siedem osób: trzy w szturmowanym przez antyterrorystów mieszkaniu, dwie w mieszkaniach sąsiednich i dwie w okolicy.
Źródła policyjne i w wymiarze sprawiedliwości podawały wcześniej, że celem operacji był 28-letni Belg marokańskiego pochodzenia Abdelhamid Abaaoud, domniemany organizator piątkowych zamachów. Stał się on jedną z twarzy propagandy dżihadystów z ISIS. Początkowo sądzono, że wyjechał do Syrii i stamtąd w piątkowy wieczór kierował terrorystami w Paryżu. Po zakończeniu operacji w Saint-Denis jego los pozostaje niejasny.
Policja poinformowała ponadto na Twitterze, że w czasie operacji terroryści zabili siedmioletnią suczkę należącą do elitarnej jednostki RAID. Wyjaśniono, że w misjach elitarnych oddziałów regularnie wykorzystywane są psy szturmowe i poszukujące materiałów wybuchowych. Informację o śmierci psa przekazywały na Twitterze dziesiątki internautów.
Agencja AFP podaje, że zidentyfikowano dotąd czterech zamachowców - to obywatele francuscy, a co najmniej trzech z nich walczyło w Syrii w szeregach dżihadystów.
Jeden z członków grup terrorystów - urodzony w Belgii Francuz Salah Abdeslam - jest poszukiwany. Według władz, 26-latek wynajął volkswagena polo, którym zamachowcy podjechali do sali koncertowej Bataclan, gdzie zamordowali 89 osób. On sam w czasie ataków miał poruszać się seatem - według źródła, na które powoływał się Reuters, śledczy są przekonani, że oprócz Salaha Abdeslama i jego brata Brahima, który później wysadził się w powietrze, w seacie był też trzeci mężczyzna, którego nazwiska jeszcze nie ustalono.
(edbie)