Polska do tej pory nie zgłosiła się do programu Komisji Europejskiej, bo - jak przekonuje minister Przydacz - chodziło przede wszystkim o czas. Z uwagi też na konieczność szybkiej reakcji, zdecydowaliśmy się na poprowadzenie akcji "LOT do domu" - podkreśla.
W ramach akcji "LOT do domu" wysłano maszyny LOT-u po Polaków rozsianych po świecie. W ten sposób od niedzieli wróciło już do kraju kilkanaście tysięcy osób. Według ministra, unijny mechanizm działa dużo wolniej. Niemcy i Austria skorzystały (z niego - przyp. red.) wczoraj - mówi minister.
Zgodnie z przepisami użycie unijnego mechanizmu wymaga koordynacji z innymi krajami unii i sprowadzenia ludzi wielu narodowości jednym transportem. Poza tym, mechanizm służy tylko do sprowadzania ludzi spoza unii, a bardzo wielu Polaków wracało z krajów Wspólnoty.
Jak jednak usłyszał reporter RMF FM, polskie władze chcą z mechanizmu skorzystać w najtrudniejszych przypadkach - np. wtedy, gdy trzeba sprowadzić zaledwie kilka osób z odległych miejsc.