Oznaki pożaru - w postaci zwiększonych stężeń tlenków oraz lekkiego zadymienia - wykryły w niedzielę rano czujniki, zainstalowane w obszernym wyrobisku służącym jako pochylnia wentylacyjno-transportowa o długości 580 metrów. Według wstępnych ustaleń, pożar miał charakter endogeniczny, czyli nie powstał z przyczyn zewnętrznych, np. od iskry z maszyny czy instalacji. Prawdopodobnie doszło do samozapalenia zalegających resztek węgla, poddanych w wyrobisku długotrwałemu działaniu tlenu.
Pożary endogeniczne to naturalne i dość częste zagrożenie w górnictwie. Przejawiają się zwykle nie wybuchem ognia, ale wzrostem temperatury, wydzielaniem się gazów i zadymieniem. Gaszenie poważnych, obszernych pożarów tego typu odbywa się poprzez odcięcie dopływu tlenu tamami i może trwać nawet kilka miesięcy.